005 Drugie szanse

Przez jakiś czas w moim życiu, obok rzeczy całkowicie normalnych i prozaicznych, rozwijał się przemysł kinowy. Box offices pękające w szwach, wielkie plakaty, trailery, premiery, gadżety. Szaleństwo na resorach. A ja w jakiś sposób brałam w tym wszystkim udział. Byłam konsumentem, który powinien dostać jakąś nagrodę za swój wkład w kinematografię xD Byłam na każdym niemal filmie. Od Kamienia Filozoficznego po Insygnia Śmierci, od Zmierzchu do Przed Świtem i tak dalej. Obejrzałam nawet wszystkich Władców Pierścieni. Również w kinie. Przeczytałam całą serię Harrego Pottera przed tym. I Zmierzch też.

W ogóle prawie zawsze czytam książki zanim obejrzę ekranizację. Tak było również z Dumą i Uprzedzeniem. Wersja z Kirą była spoko, ale nie mogła się równać z serialem z udziałem Colina Firth’a (best actor ever!).

Moje wrażenia na temat książek i ekranizacji były naprawdę rozmaite. Za pierwszym razem nie przepadałam za Władcą Pierścieni i jakoś nie zamierzałam go ponownie oglądać. Książki… Przeczytałam kiedyś Hobbita i dwa rozdziały Trylogii. Hobbit tak, Trylogia nie podeszła.

Harry. Książki mnie wciągały w miarę jak poprawiał się warsztat pisarski JK. Rowling. Do przeczytania pierwszej części musiałam się zmusić. Miałam wtedy jedenaście lat, ale nie takie rzeczy się pochłaniało. Ja pochłaniam książki od szóstego roku życia. Apetyt rósł w miarę jedzenia. Kolejne części czytałam ciurkiem z wypiekami, w pogardzie mając sen i zadania domowe.

Filmy… Pierwsza część Harrego Pottera była niesamowita, ale nie potrafiłam się pogodzić z niezgodnościami między książką a ekranizacją. I o co chodzi z wmuszaniem w film dla dzieci aktorów ciemnoskórych? Oprócz Cho Chang i Kingsleya nie pamiętam, żeby była jakakolwiek wzmianka o tym, że ktoś ma jakiekolwiek, dalekie korzenie z Afryki.. Nie żebym była rasistką, bo nie jestem. Po prostu widzę co robią media. To trochę jak pranie mózgu. W Harrym tego nie było, ale gdyby mogli, wcisnęli by parę gejów. Serio. Hollywood……

To nie był jedyny powód, dla którego musiałam się przyzwyczajać do filmów z tej serii. Zmieniano sceny, zmieniano kolejność, pomijano te na które się bardzo czekało po przeczytaniu książki i dokonywano wyborów, które były dla nastolatki niezrozumiałe. Nawet scenografia co jakiś czas kreowała ogromy pytajnik nad moją głową. Jak kafelki w Ministerstwie Magii…

Teraz rozumiem i wiem więcej, jestem w stanie wiele zrozumieć. Stąd te drugie szanse.

O ile książki były średniej jakości, to historia jakoś się broniła i przeczytałam Sagę Zmierzch. Podobały mi się imiona, sceneria i tak dalej. Obejrzałam pierwszą część i byłam zachwycona. Zwłaszcza ścieżka dźwiękowa przypadła mi do gustu. Kupiłam nawet płytę. Gorzej było gdy w miarę czytania części nie mogłam zrozumieć, dlaczego Bella nie szurnie Edwardem i nie zejdzie się z Jacobem. Serio. Gdybym była na jej miejscu, to bym się nie wahała. Od samego czytania byłam Team Jacob. Zdegustowały mnie materiały o castingach, promocjach filmów i amerykańskich premierach. O ile z Harrym to było ok, bo to dzieci przebierały się za czarodziejów i chciały żeby magia istniała, o tyle Zmierzch skupiał piszczące nastolatki. Nie kontrolujące swoich reakcji jeszcze siusiumajtki, które na widok Edwarda albo Jacoba nie posiadały się z radości i w przenośni w te majtki sikały. Okropne. Czy one nie mają żadnej godności? I w ogóle co sobie wyobrażają? I gdzie są ich rodzice?

Miłość na ekranie.

Aragorn i Arvena – piękna, bajkowa, baśniowa miłość. Eowina (tak się to pisze?) wzdychająca do Aragorna – klasyk. Harry i Cho? Szkolne zauroczenie. Ron i Lavander? Dziecinada. Ron i Hermiona? No, ok. Harry i Ginny? Z dupy – za przeproszeniem. Gdzie miejsce na love story? Już Lupin i Tonks są lepsi, a o nich prawie nic nie ma. To Snape i Lily mieli już bardziej dramatyczną historię. A Lily i James? Sklęsłe coś. Bella i Edward? Epic and dangerous. Bella i Jacob? Niewykorzystana szansa. Jacob i Renesme? Are you kidding me?

Pomińmy to i przejdźmy do sedna.

Drugie szanse.

Obejrzałam niezliczoną ilość razy Władców Pierścieni i oprócz scenografii i efektów specjalnych, nie ma tam dla mnie nic ciekawego. Książek też nie przeczytam. Za to uwielbiam Hobbita. I książkę i film, choć go rozwlekli dla kasy (money, money, money…).

Moje młodsze rodzeństwo ciągle włączało sobie Harrego. Moja dwudziestodwuletnia siostra nadal słucha audiobooków. Przeczytałam książki po dwa razy i mi wystarczy. Przymykam nawet oko na Kamień Filozoficzny. Nie dziwię się, że z początku nikt go nie chciał wydać… Filmy – z nimi lepiej. Dużo więcej rozumiem i wiem. Oglądając kolejny i kolejny raz pojęłam pewne mechanizmy przy kręceniu takich rzeczy i jest dużo lepiej.

Ostatnio obejrzałam ponownie sagę Zmierzch. Chciałam spojrzeć na to wszystko po latach, inaczej i zrozumieć o co było wtedy tyle szumu. Czy filmy rzeczywiście były ok? Czy może raczej dziwne – jakimi je zapamiętałam. Oprócz pierwszego. Pierwszy był zrobiony dobrze. To się widziało od pierwszego obejrzenia. Zmiana reżysera była głupotą, ale cóż. Kobiety nigdy jakoś nie potrafiły się wybić wśród tego całego testosteronu reżyserii.

Obejrzałam i powiem szczerze (możecie mi wierzyć lub nie) zmieniłam Team Jacob na Team Edward. Choć osobiście prędzej schrupałabym Jacoba (nie mówcie mojemu A.). Miłość między Edwardem i Bellą okazała się być wystarczająco wiarygodna. Szkoda, że większość to jak przepisanie eventów z serialu Roswell. Na serio. Nawet to całe ratowanie głównej bohaterki i ciąża (chociaż ta akurat nie należała do głównej bohaterki). Jakoś przestałam się tym przejmować, kiedy wyobraziłam sobie czego ta cała historia (saga Zmierzch) może być metaforą w życiu codziennym Amerykanów. Nie idźcie tą drogą. Nawet sobie nie wyobrażajcie. Nie chcę, żebyście złapali doła jak ja 😛

Czy ktoś oprócz mnie ma jakieś spostrzeżenia na temat tych hitów kasowych kinematografii? Ktoś? Coś? Jestem bardzo ciekawa 😉

Reklamy

3 thoughts on “005 Drugie szanse

  1. perfumowakraina pisze:

    Fajnie się czyta. Jest swoisty klimat i takie osobiste ciepło. No i sporo tzw. „normalności” o co w dzisiejszych czasach trudno… 🙂 Z architektami mam do czynienia na co dzień w pracy. Może nie będzie tak źle ? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. ZŁOWIESZCZY CHICHOT pisze:

    Ja ostatnio obejrzałam z mężem wszystkie części Pottera. Ale książki jeszcze nie przeczytałam, więc nie mam porównania. Filmy mi się podobały 🙂 Ale wiem, że w książkach zawsze jest więcej szczegółów i zawsze jest ciekawiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s