009 Forever alone

Powietrze z domieszką smogu pachniało piwem i papierosami różnych ‚smaków’. Mieszały się w nim damskie i męskie perfumy, i  ledwo odczuwalna woń kojarząca się z zapachem ziemi. Rozwieszone gdzieniegdzie lampy nieregularnym blaskiem oświetlały ogródek jednej z Krakowskich knajp. Było tego wieczoru dość ciepło, ale od czasu do czasu przemykał lekki podmuch wiatru. Muskał policzki, ramiona i bawił się końcówkami rozpuszczonych włosów. Na ogrodowym stoliku o mosiężnej nodze i drewnianym blacie stały dwa prawie dopite piwa. Leżała1086163 paczka Black Devili i nasze łokcie.

Siedziałyśmy tam już jakąś chwilę, co można by poznać chociażby po tym, że dotarłyśmy do połowy paczki, którą kupiłyśmy przed samym przyjściem i do mniej niż połowy trunku. Rozmawiałyśmy o tym co u nas. Co w naszych życiach się zmieniło od naszego ostatniego spotkania. To było rok temu? Tak szybko ten czas leci? Tak. Mniej więcej.

Ona opowiadała o sercowych wzlotach i upadkach. O ostatnim chłopaku, którego prawdopodobnie niedługo rzuci, bo czuje, że to nie to. Ja wspominam o planach moich i A, tłumaczę bliżej czemu mam taki problem ze studiami. Ona przerwała studia już jakieś dwa razy z powodu depresji i z powodów zdrowotnych.

Rozumie.

Czuję, że mogłabym jej powiedzieć wszystko. Uciekam się do wisielczego humoru, staram się ją rozśmieszać. Kiedyś tak dobrze się dogadywałyśmy… Przez sześć lat podstawówki byłyśmy praktycznie nierozłączne. Potem poszłyśmy do różnych gimnazjów i wszystko się jakoś rozjechało. Zaczęła się zadawać bardziej z naszą koleżanką, która wszędzie za nami chodziła. Zupełnie jakby chciała należeć do jakiegoś tajnego stowarzyszenia i myślała, że dostanie członkostwo przez zasiedzenie. Nie znosiła mnie, bo nie została nigdy naprawdę zaproszona do ‚klubu’. W gimnazjum dostała to co chciała. Obie zaczęły imprezować i palić. Dwie dziewczyny, które zawsze miały najlepsze oceny w klasie trafiły (pewnie nie naraz) na zakręty życia i jakoś je wywiozło. Okazało się, że z nas trzech, tylko ja się jeszcze jakoś trzymam oświetlonej ścieżki.

Moja przyjaciółka mimo wielu przeciwieństw losu starała się nie poddawać i raz po raz ponownie wsiadała na koń.

Po gimnazjum spotkałyśmy się kilka razy co kilka miesięcy, ale nie gadałyśmy pomiędzy. A próbowałam. Pisałam, starałam się ją gdzieś wyciągnąć, pytałam co u niej i tak dalej. Zawsze twierdziła, że musi już iść.

Chyba kłamała, kiedy mówiła, że mogę pisać do niej o każdej porze. A ja powinnam się była domyśleć, że to tylko taka formułka, bo ona ustawicznie gubi telefony komórkowe.

W życiu miałam trzy naprawdę bliskie, wieloletnie przyjaciółki. Pierwsza mnie olewa, druga okazała się straszną mitomanką, a trzecia… z tą czasem gadam. Jako, że jestem introwertyczką, nie jest to dla mnie coś dziwnego. Wolę jedną prawdziwą przyjaciółkę od tłumu bździągw. Jestem osobą szczerą w kontaktach i mówię co myślę.

Czasami jednak żałuję, że nie mam tego pierwiastka towarzyskości, który pomagałby w zdobywaniu i utrzymywaniu wielu przyjaciół. Nie nawiązuję kontaktów łatwo i nie lubię się narzucać. Jestem bardzo zła w narzucaniu się.

Jak raz chciałabym mieć teraz kogoś w moim mieście, na kogo wycieraczce mogłabym stanąć w sobotni wieczór z dwoma butelkami wina i powiedzieć co mnie gryzie. Powtórzyć  kilka razy, dostać kilka rad i kilka z nich odrzucić. Wysłuchać drugiej osoby i coś poradzić. Pijąc kolejną lampkę wina usiłować rozśmieszyć tą osobę do rozpuku. Wyjść nad ranem i potem spać spokojnie do południa.

Ale tak nie będzie. Boję się też z kimkolwiek znowu zaprzyjaźniać. Przecież wkrótce wyjadę za granicę na stałe. Dlaczego mam poznawać następną osobę za którą będę tęsknić? Której obojętność będzie mi sprawiała przykrość za każdym razem, kiedy spostuje zdjęcie na Facebooku?

Bez sensu, prawda?

Reklamy

11 thoughts on “009 Forever alone

  1. ZŁOWIESZCZY CHICHOT pisze:

    Ja wyjechałam z Polski na stałe i zostawiłam tam parę przyjaciół. Mamy stały codzienny kontakt. Owszem… tęsknię i to bardzo, ale wiem, że ktoś tam na mnie czeka 🙂 Ale faktycznie… tutaj też fajnie byłoby mieć kogoś takiego. A czemu boisz się zaprzyjaźnić? Strach to kiepski doradca życiowy.

    Lubię to

  2. perfumowakraina pisze:

    Prawdziwa przyjaźń to coś, czego nie miałam okazji doświadczyć, mimo, że mam prawie dwa razy tyle lat co Ty. I czasem myślę, że brakuje mi osoby, do której w każdej chwili mogę się zwrócić, która wysłucha, przytuli, a w dobrych dniach pośmieje się ze mną do rozpuku. Miałam coś w rodzaju przyjaciółki w szkole średniej, coś w rodzaju przyjaciółki na studiach i coś w rodzaju przyjaciółki kilka lat po studiach. Trochę mnie wykorzystano, trochę rozczarowano. Wszystko się z biegiem czasu porozłaziło. Może dlatego, że było to tylko „coś w rodzaju przyjaźni”. Nie miałam nigdy zapędów towarzyskich, nie uznaję portali społecznościowych to i te relacje trudno nawiązać. Ale relacje byle jakie mnie nie interesują. Moim największym przyjacielem jest mój (aktualny) mąż i z tego się cieszę, bo niektóre i tego szczęścia nie mają… Nie martw się, prawdziwą przyjaźń tak samo trudno trafić jak prawdziwą miłość, ale się zdarza… 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    Lubię to

    • acurrent91 pisze:

      Cosiów w rodzaju przyjaciółki miałam trochę więcej, ale ich nie liczę. Moim najlepszym przyjacielem jest mój chłopak, ale jakoś tak o babskich sprawach się z nim nie pogada. Mam nadzieję, że w nowym miejscu znajdę sobie jakąś kumpelę, choć podobno ludzie tam są dość zamknięci.. a ja nie lubię nagabywać ani stalkować by utrzymywać kontakty xD

      Lubię to

  3. czarrnaodkuchni pisze:

    Zazdroszczę ludziom, którzy mają przyjaciół z lat dziecinnych czy szkolnych. Ja wyjechałam na studia 300 km, więc wszelkie znajomości zostały zerwane, może jakbym została, to jakieś by przetrwały. Przez lata studiów i pierwszej pracy trafiały się osoby bliskie, ale jakoś z czasem tez wszystkie znajomości zostały zaprzepaszczone… Teraz mam dwie bliskie koleżanki, takie prawie przyjaciółki i bardzo się staram, żeby znajomości trwała jak najdłużej, zobaczymy 🙂 Chyba już pobiłam życiowy rekord, biorąc pod uwagę, że nie łączy nas praca, szkoła ani mieszkanie w jednym bloku. Przyjaźń trzeba pielęgnować, to banalne powiedzenie, ale prawdziwe, dzisiaj mamy mało czasu na pielęgnowanie czegokolwiek.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s