011 Limbo

g02

Jestem gdzieś pomiędzy.

Pomiędzy wszystkim a niczym, co jest brakiem wszystkiego, więc tak naprawdę nie istnieje. Ale jednak jest. To znaczy tego nie ma. To znaczy… wszystko jest tak samo konfundujące jak kwestia definicji niczego.

„Bóg umarł” – Nietzsche

„Nietzsche umarł” – Bóg.

Wikipedia łączy ‚limbo’ z religią i pewnie słusznie. Nie można jednak zapomnieć, że człowiek ma to do siebie, że nie potrafi różnych słów zostawić w spokoju. Używa ich niezgodnie z przeznaczeniem, zgodnie, wypacza, adaptuje, oswaja i odrzuca. Dla mnie i na potrzeby tego wpisu limbo to poczekalnia. Przestrzeń pomiędzy.

chairs against wall

Niestety nie ma ona tak prostych zasad jak korytarz przed gabinetem lekarskim, albo pomieszczenie z fotelami w prywatnej praktyce lekarskiej (np. u specjalisty). Na poczcie masz numerek, w urzędzie też jest numerek. U lekarza jest ustalona godzina wizyty albo kolejka i już wiesz, że jesteś za tą kaszlącą panią o fioletowych włosach.

Nie można się zarejestrować, nie można się umówić, nie można stanąć w kolejce i nie można nigdzie zadzwonić. Można czekać, co wiele osób robi, ale bez żadnej gwarancji. Można robić plany i starać się je egzekwować żeby dotrzeć do tego, czego się chce. Można, ale jest milion przeszkód. Kłody rzucane przez los pod nogi, a ścieżka usłana różami pełnymi zdradzieckich kolców. Człowieka, który nadal dąży do celów i się nie poddał można poznać po tym, że zamiast iść obok ścieżki po wąskim pasie błota, nadal stawia stopy wśród kolczastych łodyg. Nie oszukuje, nie umniejsza tym wartości nagrody i nie traci godności.

Tylko, że to łażenie po różach jest strasznie uciążliwe i trudne, a ścieżka wydaje się wydłużać z każdym kolejnym krokiem.

Czy to znaczy, że powinno się stawiać przed sobą łatwiejsze cele, żeby droga była krótsza?

limbo1

Czasami się nie da.

Ja mam taki dziwny cel: wyjechać, wyjść za mąż, mieć dzieci. Dziwny? Raczej typowy dla dużej części kobiet. Czasami zastanawiam się co kieruje kobietami, które mówią ‚Nie chcę mieć dzieci’ albo ‚najpierw kariera, a dzieci ewentualnie potem’. Czy instynkt macierzyński można mieć albo go nie mieć? Czy jest już w kobiecie, czy pojawia się z pierwszym dzieckiem?

W każdym razie ja jestem jeszcze w limbo. Do końca studiów nic nie ruszy się do przodu. A wolałabym po stokroć bardziej ranić stopy kolcami róż. Mogłabym na nich nawet skakać.

135906312

Dzisiaj coś mnie tak wzięło… na marzenia i przemyślenia…

Reklamy

5 thoughts on “011 Limbo

  1. czarrnaodkuchni pisze:

    A ja odpowiem na pytanie, tak, można po prostu nie mieć instynktu macierzyńskiego i być totalnie nieczułym na opowieści znajomych o tych cudownych, malutkich stópkach. Nie lubię stwierdzenie, że urodzisz, to na pewno się ten instynkt w tobie obudzi… A jak się nie obudzi, to co? Ja będę nieszczęśliwa i moje dziecko też… Ale tak się żyje w naszym katolickim kraju, gdzie każda kobieta to słynna na cały świat matka polka.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s