013 Powód wszelakich problemów

Powodem większości ludzkich problemów jest nieprawidłowe sprawowanie opieki nad własnymi zasobami. To znaczy nad tą jedyną rzeczą, która zawsze jest nasza. Którą plemiona od wieków przystrajają, bo to jedyna rzecz która naprawdę do nich należy i której nie mogą gdzieś zostawić przenosząc się z miejsca na miejsce całą grupą – to ludzkie ciało. To ich ciało. Człowiek, czy w to wierzy czy nie wierzy, otrzymał od Tego Tam Na Górze ciało. I nie zajmuje się nim odpowiednio.

Miałby jeszcze wymówkę, gdyby wokół panowała wojna, która niesie ze sobą brud, smród, trupy, wszy, pchły, głód, brak wody bieżącej i pitnej. Brak leków, ogromne ilości stresu i obrazy zdarzeń, których nie da się ‚od-widzieć’. Gdzieś na świecie ludzie tak mają. Jak nie konflikt z Rosją, to wojny międzyplemienne w Afryce albo okrutny reżim w państwie.

Jaką wymówkę masz Ty?

Naukowcy dowodzą, dietetycy radzą. Powstają najbardziej łopatologiczne programy telewizyjne na temat produktów żywieniowych. Jak chociażby „Wiem co jem, wiem co kupuję”, czy jak się to tam nazywa. Są sklepy bio, ze zdrową żywnością. W Ameryce farmy bez chemikaliów itp. Istnieją lekarstwa na dolegliwości, suplementy. Od mileniów stosuje się z powodzeniem zioła. W Chinach powstawały całe (działające!) filozofie lifestylowo-żywieniowe. Wystarczy przeczytać książkę ‚Tao Żywienia’. Powstaje niezliczona ilość diet.

A ja co: mam anemię, jestem blada jak ściana, mam problemy z trądzikiem, przez długie okresy w roku prawie nie sypiam. Nie stosuję się do żadnej diety, przez wiele lat unikałam ćwiczeń jak ognia, uciekałam się do comfort food.

Doprawdy nie mam pojęcia jakim cudem dobiłam  t y l k o  do 65 kilo na 165 cm wzrostu.

Pół roku temu zaczęłam regularnie ćwiczyć dwa razy w tygodniu, a zamiast cukru stosować syrop z agawy. Ograniczałam słodkości, nie łączyłam mięsa z ziemniakami, unikałam mąki pszennej, stosowałam odstępy między jedzeniem i piciem (20 minut). I ograniczyłam ilość spożywanego mięsa. W wyniku tego wszystkiego na 165 cm ważę 59 kilo.

Efektu jojo nie ma, ale to jeszcze półmetek.Chcę wrócić do swoich 52. Mieścić się będę w BMI (czy wspominałam, że BMI to jakaś głupota?). I czuć o wiele lepiej ze sobą.

Dzięki ćwiczeniom czuję się lepiej i jestem silniejsza.

Co z tego? I co z tego – pytam. Skoro robię sobie krzywdę w inny sposób? Pomińmy fakt, że zupełnie nie kontroluję jakie ilości danych substancji potrzebnych do odpowiedniego dbania o ciało spożywam. Ja prawie że nie sypiam. I to przez większość roku. Mój dzień nie ma rutyny pielęgnacyjnej. Jest tylko plan:

  1. Jakimś cudem zwlec się z łóżka.
  2. Przetrwać.
  3. Położyć się spać przed 02:00.

Trochę snu i kierat.

Brak snu poważnie wpływa na moje funkcjonowanie. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czemu gdzieś postawiono szkaradny budynek – koszmar architektoniczny, to wiedzcie, że po studiach projektant stracił sporo ze swoich szarych komórek i jego mózg dobrze nie pracuje. Jak więc ma popełniać piękne, estetyczne, funkcjonalne realizacje, jeśli mózg mu nie działa?

Woman sleeps in the office during working hours

Ja już się absolutnie nie dziwię przejeżdżając Mogilskim. Widzę okropność zwaną Operą Krakowską, z której podoba mi się jedynie ustawiona przed wejściem rzeźba Mitoraja.

Jakoś funkcjonuję – tak mi się wydaje. Wstaję, piję dwie kawy, jem śniadanie jak mam czas… studia, studia, studia, rzeczy na studia. Czasami zapominam zjeść coś na obiad i napycham się na kolację – co jest złe. Energiser, gdy jest naprawdę źle. I wydaje mi się że działam, że przetrwam. Mimo zwątpienia w samą siebie od czasu do czau, ciągnę kierat z uporem wołu. W końcu jestem podwójna rogacizna (znak barana, rok kozy).

Prawda jest taka, że mój mózg nie pracuje odpowiednio. Jak sobie czegoś nie zapiszę, to zapomnę na śmierć. W dodatku zdarza się, że zapominam na śmierć, że i gdzie zapisuję sobie takie rzeczy. Funkcjonuję na granicy załamania nerwowego i efektów insomnii. Brakuje mi słów, idę gdzieś i nie wiem po co. Wylatują mi z głowy najbardziej proste, mechaniczne rzeczy.

Przysięgam, że udaje mi się zapomnieć, że miałam się iść wysikać i dopiero pęcherz mi przypomina i karze lecieć na złamanie karku. Celebrowałam dzień matki, ale zapomniałam sprawdzić kiedy jest dzień ojca i obudziłam się prawie miesiąc potem. Na szczęście nie przegapiłam… Ciągle zapominam że za kilka dni mój mężczyzna ma urodziny. Muszę sobie zapisać alarm w telefonie. Choć zdarza się, że wyłączam alarm bez patrzenia co jest napisane i zupełnie niezdziwiona brakiem dzwonienia w jakimkolwiek kościele, żyję sobie dalej.

To uczucie tracenia rozumu… kontroli nad sobą samym… I jeszcze jak sobie wyobrażę ile rzeczy mogłam zapomnieć, zaniedbać, zrobić źle… Ile rzeczy nie robię, a powinnam, żeby dbać o swoje ciało. Co ze mnie zostanie? Czy rozsypię się w wieku pięćdziesięciu lat na drobny mak? Podobno ludzkie ciało ma gwarancję do 40, a potem już tylko naprawy i części wymienne…

Jak żyć? Jak żyć…

Poszłabym spać, ale nie mogę.

Reklamy

14 thoughts on “013 Powód wszelakich problemów

  1. bepicasso pisze:

    Kurczę ale ten motyw bloga u ciebie jest cudny !
    Ja nie mogę się zdecydować na nic 🙂 Dobra mniejsza z tym…

    Jak ja lubię czytać posty tego typu co ukazał się u ciebie, to jest takie prawdziwe. Sam nie wiem co robić ? iść na studia? czy nie iść ? myślę że lepszym pomysłem będzie rozwijanie swoich pasji rysowania oraz fotografi po tym wszystkim maturze, studiach wszystko zanika stajemy się tak rzecz biorąc trybikiem „chorego” systemu robimy to co wszyscy i potem siedzimy gdzieś w biurze od świtu do nocy. Czy jak by wszyscy żyli schematami? nic nowego nie wymyślali? nie łamali by zasad ? Życie jest po coś więcej niż tylko nauka, praca ale w szarej rzeczywistości wygląda to inaczej jesteśmy uzależnieni totalnie od państwa bez nich nic nie możemy, daliśmy sie uwiązać poprostu żyjemy w niewoli. Powiedzmy sobie szczerze odetną internet ? Umieramy ! Co z tej całej demokracji jak to pic na wodę i fotomontarz !
    Pewnie powiemy sobie „eh tam takie życie” a ja chcę to zwalczać ten „chory system”. Ale myślę że jak mnie wciągnie to przejdę na ich stronę no i stanę się kolejnym trybikiem w zegarze !

    Lubię to

    • acurrent91 pisze:

      Gdybym mogła cofnąć się w czasie, to pewnie nie zaprzątałabym sobie głowy studiami, do których nie mam serca. Wybrałabym takie, które łączą się z tym co najbardziej kocham robić. Nie słuchałabym ludzi którzy mówią „Po architekturze będziesz zarabiać, to dobry zawód”. Amerykanie robią sobie czasem rok przerwy. Mnie się wydaje, że gdybym sobie taki zrobiła, to nic nie poszłoby do przodu. Najlepiej zostać specjalistą w dziedzinie, którą się kocha i to specjalistą potrzebnym i niezastąpionym. Nie wiem jak działają kierunki zamawiane, ale żałuję, że nie sprawdziłam.
      System… nie wiem czy chodzi Ci o nowy rząd czy ogólnie o szkolnictwo. A życie to nie sama praca. To na pewno. 😉

      Polubione przez 1 osoba

      • acurrent91 pisze:

        Osiem lat w kanał, ale wszystko powoli się zmienia. Pewnie nie zdążą zmienić za dużo. Szkoda. Mam nadzieję, że jakoś przynajmniej zaczną naprawiać system edukacyjny w Pl.
        Ja niedługo będę wypróbowywać system w Szwajcarii (podobno sami szwajcarzy nie są pewni do końca jak on działa xD)

        Polubione przez 1 osoba

      • acurrent91 pisze:

        Na pewno napiszę. Ale od razu zastrzegam, że z części francuskiej xD Niemieckiego się nigdy nawet nie uczyłam. Kojarzę tylko jak jest ‚ręce do góry’, ale to chyba jak każdy 😛

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s