019 Cazy Baby

19188965eda79be5379076b48bd0146c

Czy jest na sali ktoś kto, owszem, wierzy* w medycynę, ale nie uważa za nią psychologii? Albo ktoś kto nie widzi nic naukowego w diagnozach psychologów lub psychiatrów? Że raporty z badań psychiatrycznych są bardziej bliskie literaturze fikcji niż faktu? Literaturze, a nie dokumentowi? Czy ktoś jest gotowy przekreślić dziesięciolecia usiłowań ludzi badających ludzki umysł?

Ja bym może nie przekreślała. Człowiek dowiaduje się przy okazji tego wszystkiego wielu rzeczy, które są pomocne. Jak na przykład, że dużą część zaburzeń psychicznych można wyleczyć nie tylko terapią, ale również samą dietą? Takich smaczków jest więcej.

Problem pojawia się, gdy sceptyk zaczyna zadawać pytania. Typu – jak dokładna może być diagnoza psychologiczna. Albo czy istnieją dwa, w gruncie rzeczy takie same, przypadki. Problem może się również objawić w momencie gdy sceptyk jest dodatkowo zwolennikiem spiskowej teorii rzeczywistości. Do stopnia paranoi węszy wszędzie drugie dno, podstępy i spiski. Psychiatra albo inny psycholog pewnie stwierdziłby, że gość ma paranoję i trzeba go leczyć, albo zakrawa na schizofrenię. Może machnąć nań łapką po zapisaniu litanii leków.

9275cca727d748187a178834c9a89ba2

W ramach myślowej freeway, zaczęłam się dzisiaj zastanawiać czym są fobie. No, dobra. Zobaczyłam wielkiego pająka i tylko przez to zwiałam z salonu, sprzed ciekawego programu w telewizji.

Przecież pająk nie przybył tam w celach zamordowania mnie. Zwłaszcza, że nie jest jadowity. Nie wyglądał, jakby miał zamiar po mnie spacerować, albo zamieszkać w moim uchu, prawda? Miał ileś tam nóżek, odwłok i resztę elementów. Żadna z nich z osobna nie jest straszna. Pająk nóżkami ledwo wykraczałby poza obszar paznokcia mojego kciuka. Logicznie rozumując powinnam móc go zignorować. Dlaczego więc nie mogę?

4368186_orig

„Fobia to zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem przyczyn go wywołujących i utrudniający funkcjonowanie w społeczeństwie. Fobie wywoływane są przez pewne sytuacje lub obiekty zewnętrzne wobec osoby przeżywającej lęk, które w praktyce nie są niebezpieczne.”

Tak więc ktoś może mieć aerofobię i bać się powietrza. Albo innych ludzi – antropofobia. Przed zaczerwienieniem się i/lub czerwonymi przedmiotami – erytrofobia. A także lęk przed przebywaniem na wysokości – akrofobia.

Przyznaję, że trudno mi wytłumaczyć to pierwsze. Rozumiem, że komuś może się coś robić w środku na myśl o przeciągu, bo na przykład łatwo się przeziębia. Tylko, że nie łączy tych dwóch kropek i uważa, że po prostu boi się powietrza. Antropofobia jest uzasadniona do pewnego stopnia. Człowiek może bać się drugiego, bo mózg niezależnie od okoliczności, podpowiada mu, że może zawsze zostać przez kogoś zaatakowany. Można mieć w sobie lęk, który automatycznie pojawia się gdy widzi się coś czerwonego. Kiedyś dzięki temu ludzkość nie wyginęła stroniąc od trujących jagód. To także może być kolor ognia (parzy!) albo po prostu ostrzeżenia. Niektóre koralowce nie zżerają pstrokatych rybek, bo wiedzą, że się otrują. Akrofobia jest chyba najbardziej naturalna – kto się nie boi przebywać na wysokości kiedy uświadomi sobie w jaki sposób mógłby zakończyć się upadek? Pal licho natychmiastową śmierć – przecież można gdzieś leżeć dniami, cierpiąc straszliwie i nie mogąc wezwać pomocy.

Wszystko da się wytłumaczyć. Dlaczego więc ktoś to wszystko nazywa zaburzeniem nerwicowym, a nie instynktem samozachowawczym?

https://qph.ec.quoracdn.net/main-qimg-332e608493bb505fffd45791c1bb83ac

Ok – powie ekspert psychiatrii i psychologii, poprawiając na nosie okulary w rogowych oprawkach. – Ale mówiąc „fobia”, mówimy o przypadku skrajnym. Kiedy taki lęk nie pozwala Ci normalnie funkcjonować. Blokujesz przejście na kładce nad przepaścią, chociaż gdyby łatwo się z niej wypadało, nikt by na nią ludzi nie wpuszczał. W czasie prezentacji w pracy nagle zaczynasz krzyczeć opętańczo i usiłujesz wdrapać się na kolana współpracownikowi, bo zobaczyłeś pajęczaka na tablicy obok. 

homercrazy

Pytam więc: czy to już fobia, jeśli nie mogę obejrzeć fajnego programu przez małego pajączka, którego już tam najprawdopodobniej nie ma? Co prawda nie wybiegłam z krzykiem i nie wciskałam ręcznika pod drzwi, żeby absolutnie nie mógł przeniknąć do mojego pokoju. Nie kazałam też nikomu go wynieść. Po prostu myśl, że jet w tym samym pomieszczeniu pająk, nie pozwalała mi skupić się na programie.

200_s

Jakiś Młody Wykształcony mógłby powiedzieć, poprawiając krawat w barwach korpo: No, ale mógłby być jadowity. Better safe than sorry. Po prostu minimalizujesz możliwości padnięcia trupem.

Myślę, że dużo ludzi myli zwykły instynkt samozachowawczy z fobią. Potem chwali się jakiej to fobii nie ma. A przecież nie myśli uporczywie o pająku, dopóki go nie zobaczy.

Na ile psychologia przeinterpretuje? Na ile człowiek posługuje się nieprawidłowo słowem „fobia”? I wreszcie ilu ludzi wie czym naprawdę jest fobia?

Gdzie kończy się instynkt przetrwania a zaczyna fobia?

9132013060434

 

*No, chyba, że ktoś jest lekarzem, ma z medycyną ciągłą styczność i zna się na tym bardziej niż przeciętny człowiek. Wtedy wiara nie jest potrzebna. Wystarczy wiedza. A wiarę można pozostawić tym, którzy muszą Ci wierzyć na słowo 😉

Reklamy

6 thoughts on “019 Cazy Baby

  1. mefistowy pisze:

    Psychologia ma to do siebie, że ocenia wszystkich ludzi, jak gdyby byli tacy sami, przez co utrudnia diagnozę. Znam osobę, która ucieka przed pająkami, ale nie z powodu fobii tylko dlatego, że już raz pająk go ugryzł i skończyło się nie fajnie. Mi stwierdzono depresje, bo wszyscy mają depresje przy mojej chorobie, a to powodowała zła dawka leku… 🙂

    Lubię to

    • acurrent91 pisze:

      Mnie nikt nic nie może na razie stwierdzić, bo zbieram się do psychologa od dwóch lat i jakoś jeszcze nie dotarłam… Mam jednak wrażenie, że przeżywam kryzys mojego wieku połączony nierozerwalnie z tykaniem zegara biologicznego i baby fever. Ale między tym, co mi się wydaje, a tym jak mnie zdiagnozują może być różnie.. Na razie wiem tyle, że nie jest dobrze.
      Pozdrawiam 😉

      Polubione przez 1 osoba

      • mefistowy pisze:

        Co do „baby fever” to wiem, o czym mówisz. To chyba w genach ludzkich siedzi i się uaktywnia w mniej więcej tym samym okresie. Moim zdaniem najlepszym psychologiem jesteś Ty sama tak długo jak wiesz w czym leży problem. 🙂

        Lubię to

      • acurrent91 pisze:

        Czasami usłyszenie od kogoś, kto się zna na rzeczy i wiedział wiele przypadków, że będzie dobrze; pomaga bardziej niż samo-analiza. Czasami człowiek jest tak zaplątany, że nie ma wolnej ręki, żeby się rozplątać :/ A ja mam takie wrażenie, że potrzebuję, żeby ktoś mnie rozplątał ..

        Polubione przez 1 osoba

  2. asia pisze:

    Panicznie boję się kur. Widząc je drę się w niebo głosy, przeganiając je jak najdalej.
    W dzieciństwie brat z kuzynem, tak dla hecy wrzucali mi kury na czubek głowy… Oni mieli zabawę ja traumę do dzisiaj. Nie boję się jastrzębi, dużych ptaków, a brzydzę się gołębi…
    U mnie to chyba fobia…
    Świetnie dopracowany post. Czytałam ze sporym zainteresowaniem

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s