027 Naiwność serca

https://i2.wp.com/zns.india.com/upload//2013/3/7/mother501.jpg

Jestem naiwna.

Nieraz przejechałam się na swojej naiwnościhttps://againstcurrentblog.files.wordpress.com/2016/08/1c846-of-course-im-a-good-mother.jpg?w=330&h=231. Jak jakiś głupek, co nie uczy się na przykładach z życia i błędach, ciągle daję ludziom kolejne szanse. Zwłaszcza mojej matce. Można to chyba zrozumieć – bardzo bym chciała, żeby okazało się, że mnie kocha. Żeby okazało się, że zrozumiała jakie powinny być między nami relacje. Albo, że musi coś w sobie zmienić, żeby nie stracić mnie na zawsze. Żeby zrozumiała swoje błędy.

Kto wie, może i bez olśnienia i postanowienia poprawy, nadal będzie w moim życiu po wyjeździe do Szwajcarii. Przecież ja w końcu jestem bardzo naiwna. Daję jej tą nieskończoną ilość szans.

Kiedy wychodzę ze swojego pokoju do pokoju dziennego i moja mama nie karze mi od razu zrobić czegoś w kuchni – budzi się nadzieja. Kiedy do tego wykazuje zainteresowanie tym co u mnie bez woli skrytykowania mnie – serce mi szybciej bije. Kiedy pozwala mi obejrzeć z sobą jakiś film bez męczenia mnie o moje sprawy uczelniane – nie posiadam się z radości. Kiedy do tego wszystkiego żartuje sobie ze mną swobodnie nie demonstrując swojego męczeńskiego codziennego ‚ja’ – już mnie ma.

Jestem kupiona – przekupiona – I’m her bitch.

I wszystko dlatego, że bardzo bym chciała, żeby to nie był tylko jakiś tam przebłysk raz na bardzo długi czas. Wyżej wymienione zachowania po prostu dają nadzieję na to, że coś się zmieniło. Że nie będę się musiała przed nią nieustannie chować. Że może znajdziemy wspólny język.

Że wreszcie traktuje mnie jako odrębny i niezależny byt, który ma trochę oleju w głowie i może o sobie decydować.

Ale nie.

To moment, w którym akurat miała lepszy humor. Na chwilę przestała przydzielać mi nagrody afektu za zaakceptowane przez nią moje osiągnięcia.

Wszystko znowu się rozpada na milion kawałków. Moja wiara w nią. Moja wiara w siebie. I moja nadzieja na posiadanie dobrych relacji z własną matką. Powinnam w końcu przestać się oszukiwać i spojrzeć prawdzie w oczy. Po niezliczonej ilości kłótni i rozmów, ona nigdy nic w swoim zachowaniu nie zmieniła. Zawsze będzie wiedzieć lepiej, tępić mnie, wydzielać mini-nagrody i ostro karać. Napominać, okazywać brak zaufania i szacunku. Traktować jak recydywistkę, która w każdej chwili może zrobić najgorszą możliwą rzecz w danym momencie. Powtarzać, że jestem nikim.

 

Mamo, to już nie te czasy. Mam 25 lat. Nie możesz na mnie krzyczeć, bo nie odżywiam się tak jakbyś chciała. Nie możesz na mnie krzyczeć, bo dwa dni pod rząd popołudniem napiłam się lampkę wina.

Co ci do tego? Czy kiedykolwiek widziałaś mnie pijaną? Dwa dni pod rząd – co to – alkoholik alert? To już nie okres w moim życiu, kiedy matka może nim sterować. To już nie jest okres w moim życiu, w którym nie wiem wystarczająco, żeby podejmować dobre decyzje.

Zastanawiam się czasem, czy uważasz mnie za taką okropną. Czy jestem gorsza od tych moich koleżanek, które przed dwudziestką wpadły i teraz same wychowują dzieci? Czy jestem gorsza od tych które brały/biorą narkotyki? Czy jestem gorsza od tych co palą? Czy naprawdę jestem taka zła, jaką mnie malujesz? Czy podejmuję tak złe decyzje? Przecież nie palę. Nie łajdaczę się. Nie chlam. Nie biorę. Nie szlajam nocami po mieście. Nie oszukuję na studiach. Nie krzywdzę ludzi wokół siebie.

Czasami kłamię.

Ty mnie tego nauczyłaś. Nauczyłam się kłamać już w dzieciństwie, żeby uniknąć okropnych i niewspółmiernych kar do moich czynów. Kar od ciebie. Żeby uniknąć twojego krzyku. Twojego obrażania się. Twojego obrażania mnie na wszelkie sposoby. Żebyś nie była na mnie zła. Żebyśmy nie kłóciły się non stop. Żebyś była miła i dowcipna, kiedy jesteśmy razem. Żebyś się uśmiechała. Żebyś się ze mną śmiała. Żebyś mnie przytulała.

Żebyś mnie kochała.

 

A to wszystko na nic.

Na nic.

I powinnam to wreszcie zrozumieć.

 

Wiele jest powodów dla których cieszę się, że za półtorej roku wyjeżdżam na stałe za granicę. Szkoda, że jeden z nich jest tak niewłaściwy i smutny.

Reklamy

2 thoughts on “027 Naiwność serca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s