029 Ustawa aborcyjna?

Znaleziony obraz

Długo zastanawiałam się, czy w ogóle poruszać ten temat. Przecież jest taki kontrowersyjny i w ogóle. No, ale tematem kontrowersyjnym nazywa się również kwestię obrzezania. A przecież oba te tematy różnią się w sposób bardzo zasadniczy. Jeden z nich to sprawa życia i śmierci, a drugi standardowej operacji wykonywanej w takich krajach jak USA czy Szwajcaria.

Poza tym kwestia obrzezania wydaje mi się łatwa do rozwiązania. Nie jestem Żydówką, w mojej rodzinie nie ma Żydów –> ergo: nie obrzezałabym swojego syna.

Proste.

A w Szwajcarii, wyobraźcie sobie, trzeba składać specjalny papier który mówi, że NIE wyrażam zgody na obrzezanie mojego dziecka. Czy to nie bareizm? Przecież powinno być odwrotnie. Powinno składać się podanie o taki zabieg.

A w ogóle to po co odcinać coś nowemu, zdrowemu życiu? Bóg stworzył nas w ten sposób. Wszystko w organizmie za coś odpowiada i do czegoś jest potrzebne. Podobno jak zoperujesz jajniki, to masz potem problemy z tarczycą. Podobno. Po kiego grzyba wycinać jeśli nie ma żadnego zagrożenia? Napletek to nie wyrostek robaczkowy, nie?

/Abstrahując od kwestii obrzezania małych chłopców… Nie byłabym w stanie być z obrzezanym facetem. Normalnie nie mogłabym. Uwierzycie, że są kobiety, które otwarcie mówią, że męski penis jest obrzydliwy jeśli nie dokonano obrzezania? OCB? OCB?!/

Moja przyjaciółka, z którą mogę pogadać o wszystkim spojrzała na mnie zdziwiona. ‚O czym ty mówisz?’ – zapytała. – ‚Przecież tyle się wrzeszczy o prawach człowieka i o prawie do decydowania o sobie i o swoim ciele. Te feministki od siedmiu boleści twierdzą, że mają prawo decydować, czy chcą zatrzymać już poczęte dziecko. Chcą decydować o sobie. Nie lepiej zostawić tą decyzję osobie, którą to najbardziej dotyczy? Dorośnie i uzna, że chce być obrzezany? Jego sprawa. Poza tym czy to nie jest jakieś inwazyjne? To na pewno zabieg a nie operacja?’

Zamilkłam. Nie byłam pewna co odpowiedzieć. W mojej głowie pojawił się tylko argument, który przedstawiają rodzice rocznego dziecka, któremu przekuli uszy. „Trzeba to zrobić jak dziecko jest jeszcze bardzo małe i potem nie będzie tego bólu pamiętać„. Moi rodzice nie przekuli mi uszu jak byłam dzieckiem. Pozwolili na to jak ich poprosiłam w wieku szesnastu lat. Uznali to za moją decyzję i od czasu do czasu dostaję od nich naprawdę ładne kolczyki na różne okazje.

Wzruszyłam tylko ramionami.

‚W sumie to logiczne.’ – przyznałam. – ‚Słyszałam jak ktoś się oburzał, że go we wczesnym dzieciństwie ochrzczono, a przecież to powinna być jego decyzja. Wolałby, żeby rodzice poczekali aż on sam będzie mógł o tym decydować. Bo teraz się okazuje, że on Kościołem gardzi i uważa  za obrzydliwość.’

‚A widzisz’ – pokiwała głową przyjaciółka. – ‚Lewacy nie wiedzą czego chcą. Gubią się w swoich sloganach i wrzaskach. Nie widzą rzeczy, które się wykluczają. I rażącego braku logiki. To pieprzeni hipokryci!’.

Jej słowa wydawały mi się co najmniej mocne. Chyba wyglądałam na zagubioną, bo znowu podjęła wątek.

‚Skoro nie chcą być chrzczeni wbrew własnej woli jako bobasy, to czemu nie zaczekać aż dziecko się urodzi i dorośnie, żeby je zapytać czy chce żyć, czy umrzeć. Aborcja przecież też jest dokonywana zanim dziecko jest w stanie o czymkolwiek decydować.’

Znaleziony obraz

Chciałam coś powiedzieć, ale zabrakło mi słów. Po głowie kołatał mi się tylko niemrawy argument dotyczący chrzcin. Dzieci chrzci się wcześnie, bo wierzy się w to, że chrzest zmywa grzech pierworodny i jeżeli dziecko umrze bardzo wcześnie (dawniej było od groma chorób dziecięcych które zabijały te nieboraki) to powinno mieć szansę trafić do Nieba. Z biegiem czasu stało się to po prostu tradycją. To jest sakrament. Przecież nikt by nie powiedział teraz, że dziecko, które nie miało szansy jeszcze zgrzeszyć w żaden sposób mogłoby nie pójść do Nieba. Prawda? Co jeśli ktoś trzyma się wersji z grzechem pierworodnym, a przecież przed narodzeniem nie ma szansy na ochrzczenie dziecka…

Westchnęłam ciężko.

‚Jedno wiem’ – odezwałam się po krótkim czasie. – ‚Od chwili zapłodnienia komórki jajowej, to już dziecko. To już człowiek. Człowiek ma prawo do życia. Przerywanie życia jest z definicji zabójstwem. Widziałaś to wideo o tym jak przebiega aborcja? A widziałaś zdjęcia? Przecież to zwykłe, brutalne morderstwo.’

‚Ja ci powiem więcej’ – moja przyjaciółka uniosła palec wskazujący w geście „uwaga!” – ‚W Polsce nie prześladuje się kobiet. Nie dyskryminuje. Baba może wszystko, a nawet czasem na więcej władzy od faceta. U mnie w domu panuje jakiś matriarchat. W katolickiej z konstytucji Polsce prześladuje się katolików za ich wierzenia religijne. Atakuje się kościół za jego zasady. Ludzi za to w co wierzą. A islamistów nie wolno ruszyć bo od razu że nietolerancja i w ogóle masakra. Islamiści nawołują do siłowego „nawracania”. Islam pozwala zabijać. Kobiety są traktowane gorzej niż zwierzęta. Nie mają żadnych praw. Są własnością mężczyzn. I powiedz mi proszę, czemu ludzie buntują się przeciwko chrześcijaństwu które nakazuje miłować każdego człowieka. Nawet, a zwłaszcza, grzesznika. Mówi o miłości i wybaczaniu. Promuje pokój, sprzeciwia się agresji i wzywa do opieki nad życiem ludzkim i rodziną. Normalnie puchate chmurki, jednorożce i tęcze (te z prawidłową ilością kolorów).’

‚Powiesz tak komuś, to ci wyciągnie i wytknie krucjaty’.

‚Krucjat nie ma od dawna. Ekstrema nigdy nie są dobre. Teraz się je potępia. Katolicyzm nigdy nie był lepiej zinterpretowany niż dzisiaj. Poza tym krucjaty były raczej mało związane z wiarą. To drudzy i któryś tam z kolei synowie, którzy nie dziedziczyli i byli bez ziemi szli sobie coś zdobyć. Faceci. Pfff… A polowania na czarownice? Przecież w Afryce jak chcą jakieś ziemie dla siebie albo baba pyskata (zbyt inteligentna), to ją oskarżają o czary. Wypędzają i zagarniają ziemie jej rodziny. Bo tak.’

Pokiwałam głową na znak że rozumiem. Kurczę, to o co w ogóle chodzi z protestem przeciwko projektowi obywatelskiemu, który muszą przegłosować. O prawo do aborcji dziecka upośledzonego? O prawo do aborcji owocu gwałtu? O prawo do aborcji w razie zagrożenia życia matki? (I dlaczego poszczególni posłowie są napiętnowani za swoją wiarę? Czemu mieliby nie głosować zgodnie ze swoim sumieniem? Dlaczego się ich za to krytykuje?).

Znaleziony obraz

‚Nie potrafię ci powiedzieć jak uważam, żeby było w sprawie dziecka upośledzonego’ – odparła. – ‚Po mojemu to też człowiek i ma prawo do życia. Owoc gwałtu może być wydany do adopcji. Teraz mnóstwo par nie może mieć dzieci. Po co zabijać? A to trzecie… cholerka… no nie wiem co z tym trzecim. A w ogóle co mówi ta ustawa dokładnie?’

Właśnie: ktoś z Was czytał ustawę? Wie dokładnie o co chodzi? Większość ludzi pewnie obejrzała tendencyjny filmik portalu TVN24… Nazywający chorą aktywistkę głosem polskich kobiet…. Pozdro 600. Niech sobie obejrzą filmik z wywiadem z nią. Ja bym tam nie chciała, żeby to babsko mnie reprezentowało albo za mnie mówiło.

Zbijcie mnie, ale jestem za ochroną życia od momentu poczęcia. Przerwanie życia to z definicji zabójstwo. Jestem katoliczką. W to wierzę. Czy ktoś ośmieli się atakować mnie za moje wierzenia religijne?

I wreszcie czy moje katolickie wierzenia religijne są gorsze od muzułmańskich?

Anybody?

/Nie poruszyłyśmy tematu kar za przerwanie ciąży. W ogóle w tamtej chwili nie byłam świadoma tej części inicjatywy obywatelskiej czy też przyczynku do ustawy aborcyjnej. Podobno za nieumyślne spowodowanie przerwania ciąży są 3 lata więzienia. I że dotyczy to głównie innych osób: kogoś kto pobije ciężarną kobietę albo spowoduje wypadek samochodowy, w wyniku którego kobieta poroni. Jeśli sama spowoduje ten wypadek, pewnie dostanie zawiasy. Nie mam pojęcia. Kościół nie jest za karaniem kobiet za nieumyślne poronienie. Ale dlaczego miałoby to obchodzić media?..

Ogarnął mnie pusty śmiech, kiedy ktoś powiedział, że kościół nie powinien mieszać się do świeckich spraw. W państwie świeckim. Pozdro 500. Przecież Polska to kraj Katolicki. To stoi w konstytucji. KODowcy tego nie wiedzą? Przecież bronią tej konstytucji jak lwy (pomińmy fakt, że jest przestarzała i post-komunistyczna xD)/

 

 

Na koniec taki kwiatek: Petru oznajmił, że jest za przerwaniem życia między dwunastym a dwudziestym miesiącem ciąży. MIESIĄCEM. Moja mama powiedziała telewizorowi, że proponuje przerwanie ciąży po dziewięciu miesiącach. Najlepiej naturalnym porodem, bo to najlepsze i najzdrowsze zarówno dla matki jak i dziecka. 😛

Reklamy

028 Reality check (matka, matka…)

Zbieram w tym momencie wszystkie dostępne mi siły (niewiele zostało) i staram się nie płakać. Nie dać po sobie poznać, jak bardzo trafiają do mnie słowa kobiety, która uważa się za moją matkę. Po prawdzie mnie urodziła. Ktoś jednak powinien wymyślić słowo na osobę która wydała kogoś na świat różne od słowa ‚matka’ albo ‚mama’. Bycie matką to chyba coś więcej niż wypchnięcie małego człowieka z kanału rodnego. I więcej niż utrzymanie go pod sercem przed poprzedzające akcję porodową dziewięć miesięcy.

https://i1.wp.com/s.babyonline.pl/i/kobieta-cia-ciao-w-ciy-kobieta-w-ciy-GALLERY_MAI2-29115.jpg

Nie mogę. Jad się ze mnie sączy. Taka jestem wściekła, poruszona, zrozpaczona, zgorzkniała itp. Normalnie nie mogę.

Wracając do przerwanego wątku: podobno matką zostaje się na całe życie. Ok. Ładny frazes. Oznacza fakt przekazania dalej materiału genetycznego. Brawo, kobieto! Dlaczego nikt nie zapyta ‚jaką matką’? Dobrą? Złą? Toksyczną? Do rany przyłóż?

Z trwogą obejrzałam kilka filmików różnych amerykańskich youtuberek, które filmują ‚Pragnency Update’ co tydzień albo dwa przez 9 miesięcy. Opowiadają z detalami o symptomach, mówią jak duże według aplikacji jest już ich dziecię. Pokazują brzuszek i go mierzą. Organizują całe filmiki o zakupach dla dziecka, o witaminach i produktach dla siebie. Wymachują olejkiem kokosowym do smarowania brzucha, gruszką do nosa dla dziecka, śpioszkami pajacykami i masą różnych innych rzeczy. Wszystko kupione po starannym researchu. Najlepsze z najlepszych. Wszystko dla nowej pociechy!

Znaleziony obraz Znaleziony obraz

Znaleziony obraz

Pomyślałam: ja chcę taką. Taką matkę. Taką po której widać, że kiedykolwiek jej zależało.

Ciekawa jestem, czy moja też próbowała wszystkiego co było znane w tamtych czasach. Czy gromadziła wiedzę o najlepszym sposobie na taktowanie swojego ciała w ciąży, żeby nie zaszkodzić dziecku. Czy przed moim urodzeniem postarała się o ubranka, łóżeczko dla dziecka i tak dalej.

To co udało mi się ustalić podpytując babcię, to że podobno mnie chciała. Podobno cieszyła się, że będzie miała dziecko. I podobno nie kupiła niczego przed moim urodzeniem, bo jak ją zacytuję ‚Kiedyś kupowało się dopiero jak już się okazało, że dziecko urodziło się żywe i zdrowe. Jest wtedy dużo czasu na załatwienie wszystkiego co jest potrzebne [łącznie z kołyską, butelką i ubrankami], przecież dziecko kilka tygodni nic właściwie nie robi, tylko je, śpi i się załatwia.’. Spoko. Totalnie rozumiem. To nic złego. USG nie było. Nie wiedziała nawet, czy będę dziewczynką czy chłopcem. Potem dostała masę rzeczy od rodziny po jakiś dzieciach, które z tego wyrosły.

A potem jak najszybciej wróciła do pracy i przez następne dwanaście lat wychowywała mnie moja babcia, a jej matka.

Znalezione obrazy dla zapytania sweet grandma with granddaughter

Swoją Biologiczną (patrzcie, czyż nie pasuje zamiast słowa ‚mama’? O, może być też ‚Rodzicielka’. Chyba się nawet tak mówi… – tak, wiem – jad i gorycz, uszami i nosem) widywałam codziennie pod wieczór. Do dziś mi wypomina, że musiała pracować z tatą na moje i moich sióstr utrzymanie. I nigdy nie pozwoli mi zapomnieć, że chodziła do pracy, żeby mnie utrzymywać. Zupełnie jakbym powołała siebie samą do życia, żeby zniszczyć jej życie i zmusić ją do chodzenia do pracy i wydawania pieniędzy na moje utrzymanie. Czy komuś jeszcze wydaje się to dziwne?

O, tak. Tekst ‚Tu nie chodzi o pieniądze’ był przez większość mojego życia najdziwniejszym i chyba najmniej prawdziwym twierdzeniem, jakie słyszałam.

Znalezione obrazy dla zapytania dolars

No, bo gdyby nie chodziło o pieniądze, to czemu to ciągłe wypominanie? Wypominała mi też to, że jestem dziewczynką i potrzebuję ubrań, więc ograniczyłam prośby i kupowanie ubrań prawie do zera (naprawdę!). Wypominała mi czesne za szkołę po tym jak mnie do każdej zgłosiła/zapisała/zmusiła do zgłoszenia się; więc ograniczyłam proszenie ją o pieniądze na cokolwiek do absolutnego minimum. I tak dalej. Kilka lat takiego życia na minimum potrzeb (btw moje siostry nigdy nie z niczym nie ograniczały) i usłyszałam coś o sobie.

Znalezione obrazy dla zapytania bad dressed woman

Mianowicie jestem ciuchową i modową abnegatką. Nie dbam o siebie i wyglądam jak dziecko Cygana (dla mamy to symbol ubóstwa i abnegactwa w sprawie wszystkiego). No, to zaczęłam częściej kupować ubrania (choć nie lubię chodzić na zakupy) i dbać bardziej o wygląd.  Dowiedziałam się wtedy, że wydaje na mnie mnóstwo pieniędzy i co ja sobie wyobrażam: że one na drzewach rosną? ‚Ja haruję dzień i noc jak dziki wół! Nie mam czasu na oddech! Nie mam czasu dla siebie, a ty bierzesz te pieniądze i wydajesz na głupoty!’ – krzyczała wytrzeszczając oczy, jakby chciała zgładzić mnie samym wzrokiem.

Zgłupiałam. Zupełnie nie rozumiałam skąd to się wzięło. Przecież biorę od niej o wiele mniej pieniędzy niż którakolwiek z moich sióstr. Zawsze przynoszę jej paragony i pokazuję co kupiłam uzasadniając zakup. Wtedy jest cacy, ale jak się czymś zdenerwuje, to już nie. Marnuję wtedy jej krwawicę.

Zaczęłam kupować w ciucholandach, czaić się na promocje i oszczędzać na kosmetykach. Powiem tylko, że niczego to nie zmieniło. Nie zostało zauważone. Gdy o tym przy którejś okazji powiedziałam, dowiedziałam się, że nie po to chodzi do pracy i zarabia te pieniądze, żebym wyglądała jak dziadówka.

Zgłupiałam znowu.

Kiedy nie chodzi akurat w sporze o pieniądze, one i tak wypływają. Kiedy nie mam czasu posprzątać coś co ona koniecznie chce mieć posprzątane, bo muszę robić rzeczy na studia – dowiaduję się, że bez jej kasy w ogóle nie mogłabym chodzić na studia. Kiedy mój pokój nie należy do uporządkowanych estetycznie – ‚Płacę na twoje studia i nie musisz chodzić do pracy, więc mogłabyś przynajmniej utrzymywać porządek w pokoju.’. Em… Mamo… Bo… ja nie mam posprzątane bo studiuję architekturę i nie mam czasu na spanie dłużej niż pięć godzin dziennie… Nie. To nie jest argument, jeśli ktoś chciałby wiedzieć.

image-1439133037lp84c

Mogłabym przytoczyć wiele przykładów. Mogłabym opowiedzieć jak potraktowała mnie po tym, jak moja siostra (młodsza!) się zaręczyła. Mogłabym przytoczyć wiele kwiatków, ale byłoby to wszystko tak długie, że nikt nie zabrałby się i tak za czytanie. Wątpię, że już teraz się zabierze…

Czy po napisaniu tego wszystkiego czuję się lepiej?

Nie.

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQVAbMcU-PLDfjDmkv_PTMcAOXkTrKjENsaUqb86d1D1IuS_5_F

Czy coś dzięki temu wszystkiemu zrozumiałam?

Tak.

Wiem, że nie mogę mieć nadziei, że ona się zmieni. Potrafi wszystko wykręcić ogonem, nie słucha, krzyczy i żyje w jakimś dziwnym, dostosowanym do niej tylko świecie. Murem głowy nie przebiję. Po dwudziestu latach prób, nadal nic z tego. I tak się dziwię, że próbowałam tak długo. Co więc pozostaje? Bo nie nadzieja. Pozostaje mi wciągnąć brzuch, wypiąć pierś, zamknąć japę, wyłączyć uczucia i fałszować uśmiech. Może ktoś uwierzy, że bywam szczęśliwa. Że istnieją dni w które nie jestem zaszczuta. Że nadal mam do swojej matki ciepłe uczucia. Że mam z nią poprawne relacje. Że wiem jak to jest mieć matkę.

Znaleziony obraz

Trochę wiem: miałam (mam!) przecież babcię.

Swoją drogą, pomódlcie się za nią (za babcię). Idzie na operację, której może nie przetrwać ze względu na swoje serducho. Wtedy zostanę sama. I to już naprawdę.

limbo1